True Detective 2 - gorszy czy lepszy? Czyli serialowe antologie i pułapka sukcesu

Kiedyś były miniserie, teraz rządzą antologie - byt serialowy stworzony na potrzeby nowego rynku telewizyjnego, składający się z krótkiego (ale nie tak krótkiego jak w miniserialu) sezonu, połączonego wspólną fabułą (jak np. w True Detective) czy motywem przewodnim (jak np. w Black Mirror). W ostatnim czasie antologie zajmują coraz mocniejszą pozycję w serialowym wszechświecie, obsypywane nagrodami i nominowane do następnych. Mogłoby się wydawać, że to murowany przepis na sukces. Czy na pewno?


Pierwszy sezon True Detective od HBO wystartował ledwie w styczniu 2014 roku a dziś mówi się o nim, że to jeden z najwybitniejszych seriali wszech czasów. Skąd takie wnioski, skoro powstał ledwie jeden 8-odcinkowy sezon a drugi dopiero rusza? Bo True Detective jest antologią. Jego historia już raz zamknęła się całowicie a całość oglądało się jak jeden, perfekcyjnie dopracowany film pełnometrażowy. W pierwszej odsłonie serial miał jednego scenarzystę i jednego reżysera, którzy zadbali o spójność i jakość.

Drugi sezon True Detective od 22 czerwca w HBO - zobacz naszą wideorecenzję pierwszego odcinka


Podobnie sprawa miała się z Fargo, czy The Missing - innymi świetnymi antologiami, oferującymi widzom przemyślaną i misternie rozpisaną całość w odcinkach. Potencjał antologii od kilku już sezonów testuje stacja FX produkująca American Horror Story - inspirowaną najpopularniejszymi motywami z klasyki horroru i mającą w planach American Crime Story, które weźmie na tapetę najsłynniejsze sprawy kryminalne z historii USA.

Dlaczego twórcy coraz częściej decydują się na krótkie zamknięte formy? Bez wątpienia wiele zmian wymusił ewoluujący dynamicznie rynek telewizyjny. Pierwszym wyraźniejszym tąpnięciem był strajk scenarzystów w latach 2007-2008, kiedy to wielu ciągnących się przez 20 i więcej odcinków seriali nie dało się kontynuować, bo scenarzyści po prostu nie przyszli do pracy. Spowodowało to poważne straty finansowe w branży i wymusiło skrócenie niektórych produkcji o co najmniej kilka odcinków (spotkało to nawet Breaking Bad, które zamiast planowanych 13 odcinków w pierwszej serii miało ich zaledwie 7). Aby jakoś wybrnąć z trudnej sytuacji amerykański rynek telewizyjny zaczął wzorować się na Brytyjczykach, którzy od lat produkują treści wysokiej jakości, za to z bardzo krótkimi sezonami. Stąd był tylko krok do odkrycia, że nie tylko nie trzeba robić długich serii, żeby widzowie pozostali przy serialu, ale zdecydowanie łatwiej zadbać o jakość fabuły, jeśli jest ona z góry zaplanowana i zamknięta w kilku odcinkach.

Krótkie i konkretne serie to także idealny typ produkcji dla niszowych stacji kablowych, nie dysponujących ogromnymi budżetami, ale dbającymi o wysoki poziom swoich produkcji. Niewątpliwie specjalizację w tym kierunku przeszła stacja FX, która oprócz AHS i ACS wyprodukowała fantastyczne Fargo, którego drugi sezon wystartuje jesienią bieżącego roku.

Antologie są też idealnym produktem dla nowego typu widza, uprawiającego tzw. binge-watching, czyli oglądającego seriale w większych dawkach, po kilka odcinków a czasem nawet całymi sezonami, za pośrednictwem mediów elektronicznych.

W końcu - antologia daje twórcom złudne poczucie wolności. Nie muszą bać się popadnięcia w rytunę i nudy, nie zadręczają się myślą, że pewnych radykalnych decyzji fabularnych nie wolno podejmować, bo w tego typu produkcjach liczy się historia a nie uzależnienie widza od emocjonalnej więzi z bohaterem. I faktycznie, antologie które w ostatnich latach pojawiły się na rynku to małe dzieła sztuki, miejscami tak dobre, że aż trudno wyobrazić sobie kolejne ich części, które będą w stanie powtórzyć ich sukces.

I tu dochodzimy do pułapki. Bo co jeśli antologie padną w końcu ofiarą swojego własnego sukcesu? Wystarczy spojrzeć na to, co działo się przed premierą drugiego sezonu True Detective i jak z miesiąca na miesiąc rósł poziom oczekiwań. Tuż po pokazie prasowym dla dziennikarzy z USA najbardziej opiniotwórcze magazyny amerykańskie zaczęły publikować mieszane recenzje, w których przewijało się wciąż to samo zdanie “to już nie to samo”, podczas gdy twórcy jak mantrę powtarzali “to jest antologia, druga seria to osobna całość, przestańcie porównywać”. Ale porównywać nie przestano. Premiera drugiej serii True Detective na pewno rozwieje niektóre wątpliwości, ale nie jest wykluczone, że wielu widzów porzuci serial właśnie dlatego, że to nie będzie już to samo. Podobnie trudna próba czeka jesienią Fargo.

Czy da się nieustannie powtarzać ten sam sukces? A może antologie powinny być tylko jednosezonowe? Co o tym sądzicie? Piszcie w komentarzach.

Zapraszam też na kanał Jakbyniepaczeć na YouTube.

__________________________

Antologia - jej źródłosłów wywodzi się z greckiego i oznacza dosłownie “zbiór kwiatów”. Pierwsze greckie antologie zawierały zebrane utwory poetyckie. Do dziś w literaturze czy muzyce to po prostu zbiór, kolekcja, czy wybór wydawniczy, opatrzony wspólnym tytułem. Antologia serialowa to byt bardziej skomplikowany i wcale nie nowy, za to po poważnym liftingu. Niegdyś antologiami nazywano seriale takie jak np. Strefa Mroku, Alfred Hitchcock przedstawia czy Opowieści z Krypty.
Trwa ładowanie komentarzy...